Przepraszam :( Nie dodam dziś rozdziału, jutro może też nie. Nie mam siły pisać. Moja psychika wysiada. Przepraszam. Nie długo bedzie NN :*
A co wgl myślici o tym blogu, pisać dalej?
A co wgl myślici o tym blogu, pisać dalej?
Tagi:
inf
04.02.2012 o godz. 13:37
komentuj (1)
Rozdział 5 „Dajcie mi święty spokój!”
Wysiadając z auta napadły mnie tłumy paparazzi, zadawali pytania:, „Dlaczego nie powiedziałaś, że jesteś z Justinem?”, „Jak długo jesteście ze sobą?”, „Co was tak naprawdę łączy?”, „Gdzie się poznaliście” i wiele innych. Miałam dosyć powiedziałam im:
-Tak, jestem z Justinem Bieberem! Jak długo? Całe 5 dni! Poznałam go na lotnisku, to była miłość od pierwszego wejrzenia. Łączy nas uczucie, jakim się darzymy nawzajem! Powiedziałam już wszystko, co chciałam, a teraz dajcie mi święty spokój! – wydarłam się i weszłam do budynku redakcji. W samym wejściu było biurko sekretarki, podeszłam do niej i powiedziałam;
- Dzień dobry, nazywam się Amy Lee i zdzwonili do mnie państwo w sprawie szkolenia fotograficznego. Miałam się zjawić jak najszybciej.
- Dzień dobry, tak proszę iść do widny i wjechać na 6 piętro, później pójść do pokoju 56, tam będzie na panią czekał redaktor.
- Dobrze, dziękuje – powiedziałam i poszłam do windy po drugiej stornie holu. Przyjechała, wsiadłam do niej i nacisnęłam „6”, wtedy wiedziałam, że jadę po to, o czym marzyłam. Winda dojechała i wyszłam z niej podążając do pokoju 56. Zapukałam do drzwi i usłyszałam „proszę”. Niepewnie weszłam do pokoju i zobaczyłam za biurkiem młodego chłopaka, był nawet ładny. Powiedział, bym usiadała i tak zrobiłam, siedziałam naprzeciw niego. Ciekawe ile ma lat? No nic, zaczęła się rozmowa:
- Jak się nazywasz?
- Amy Lee, zdzwoniliście dziś do mnie.
- A no tak, to ty jesteś tym wielki talentem?
- Jaki tam znowu talent.. – powiedziałam zawstydzona
- No dobra przejdźmy do rzeczy. Czyli tak, wyjazd jest za dwa dni do Ameryki Południowej, a dokładnie do Wenezueli. Musisz tylko wypełnić ten formularz i wszystko gotowe. Chyba, że nie chcesz?
- Jasne, że chce, to moje marzenie. To wypełnię ten formularz i wszystko gotowe?
- Tak, a samolot jest w środę o 5.30 rano, więc na lotnisko przyjedź gdzieś o 4.00, bo jeszcze odprawa i te wszystkie sprawy. To wypełnij to i będzie okej. – powiedział i podał mi formularz. Wypełniłam go i oddałam, mówiąc:
- Czyli to wszystko?
- Tak, to wszystko. Dziękuje ci, że się zgodziłaś na ten wyjazd to dla ciebie wielka szansa. Masz ogromny talent.
- Dziękuję i dowidzenia – powiedziałam, wstałam i wyszłam. Szłam znowu tym holem, ale teraz szczęśliwa. Gdy wyszłam z budynku paparazzi już nie było. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu.
2 dni później
Jest druga rano, wstałam właśnie, bo za 2 godziny mam być już na lotnisku. Weszłam do łazienki, wzięłam prysznic, umyłam włosy, później je wysuszyłam i pomalowałam się. Założyłam ciuchy ( http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/104635171 Poleć znajomym ) i wyszłam z łazienki. Wzięłam swojego iPhona i zerknęłam zero nieodebranych, tak nie pogodziłam się z Justinem. Nie odzywa się do mnie od dwóch dni. Myślę, że właśnie go straciłam. No nic mamy już trzecią. Wzięłam swoją walizkę i poszłam do garażu. Wpakowałam walizkę do bagażnika i wyjechałam z garażu. Popatrzyłam ostatni raz na dom Justin i odjechałam. O 3.45 byłam na lotnisku. Samochód zostawiłam na parkingu i poszłam na odprawę.
Siedzę już w samolocie z trzy godziny. Podeszłam do mnie miła pani i powiedziała, że zaraz lądujemy i mam zapiąć pasy. Jak kazała, tak zrobiłam. Za 30 godziny stałam już na płycie lotniska i przyglądałam się pięknym widokom. Podążyłam do wejścia i zabrałam swoją walizkę. Później podeszłam do mojej grupy, to znaczy pięciu osób. Mili ludzie zdążyłam już się z nimi poznać w samolocie. Poszliśmy wszyscy razem do limuzyny, która na nas czekała i pojechaliśmy do hotelu. Zameldowaliśmy się i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam prysznic i przebrałam się ( http://www.photoblog.pl/maszgusst/110631592#id-1000404 Poleć znajomym ). Postanowiłam iść na jakąś imprezę, bo mamy dziś dzień wolny. Wyszłam z pokoju i szłam holem, gdy zaczepił mnie jakiś chłopak i powiedział:
- Gdzie się wybiera taka piękność? Chaz jestem
- Amy i wybieram się na jakąś dyskotekę, chce się odstresować
- Ej, ej zaraz czy ty nie jesteś dziewczyną Justina Biebera?
- No nie wiem czy jeszcze jestem, ale można powiedzieć, że tak.
- No to ja już wiem co ten chłopak w tobie widzi. Wiem, że ideały niby nie istnieją, ale chyba właśnie jeden teraz spotkałem – powiedział Chaz, był nawet uroczy
- Dziękuje, ale chyba się pomyliłeś nie jestem ideałem. – powiedziałam zawstydzona
- Oj jesteś, jesteś i może poszłabyś ze mną na plaże?
- Nie mam nic do stracenia. – powiedziałam
- To chodź –powiedział i wyszedł z hotelu. Tam znowu paparazzi. Jak ich zobaczyłam zaczęłam biec na plażę i wołałam Chaza. Biegł za mną. Dotarliśmy na jakąś plażę i zgubiliśmy fotoreporterów. Chaz poszedł do mnie zmęczony biegiem i powiedział:
- Co to miała być za akcja?
- Chodzą ciągle za mną odkąd jestem z Justinem, mam tego dosyć. Nie wiem jak od tego uciec, są wszędzie gdzie się nie ruszę – usiadłam na piasku i schowałam twarz w dłonie.
- Nie płacz, nic się przecież nie stało, tak? – powiedział i usiadł obok mnie.
- No niby nie, ale teraz wszyscy będą mówić, że zdradzam Justina i w ogóle. Nie chce go stracić, kocham go.
- Rozumiem, tylko dlaczego go tu przy tobie nie ma. – zapytał
- No właśnie też nie wiem. Tak chciała bym teraz się do niego przytulić. – powiedziałam i zaczęłam płakać. Chaz położył swoją dłoń na moich plecach i objął, mówiąc:
- Zadzwoń do niego, może on teraz też ciebie potrzebuje. – powiedział i dał mi telefon. Wzięłam go i zadzwoniłam do Justina, nie odbierał. Dzwoniłam chyba ze sto razy, ale nie odebrał, włączało się poczta. Podniosłam się z pisku i poszłam do hotelu, zostając Chaza na plaży, chciałam być sama. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko, płacząc. Popełniłam błąd wyjeżdżając, ale czemu on nie odbiera tego cholernego telefonu? Może coś mu się stało? Myśląc o tym usnęłam w tym, co byłam. Rano obudził mnie mój telefon, cholerny budzik, miałam taki piękny sen. No nic wstałam i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Wykonałam wszystkie czynności i ubrana w to (http://www.photoblog.pl/maszgusst/86266898 Poleć znajomym ) zeszłam na dół do baru. Usiadłam przy stoliku i czekałam na kelnera. W końcu podszedł i na moim stoliczku położył kartkę i odszedł. Otworzyłam ją i zaczęłam czytać, było na niej napisane „Wsiądź do limuzyny przed hotelem, zawieziecie w miejsce, którego nigdy nie zapomnisz. Nieznajomy”. Co to ma znaczyć? No dobra, co mi tam zależy. Wyszłam z hotelu i tak jak było napisane stała tam limuzyna. Wsiadłam do niej i odjechała. Jechaliśmy dług kawałek. Może to porwanie, a ja głupia nie wiem, co sobie myślałam. Nawet, jeśli to porwanie to nikt nie będzie za mną tęsknił. Straciłam już Justin nic więcej się nie da. Dojechaliśmy i kierowca wysiadł i otworzył mi drzwi. Zapytał się czy może mi zawiązać oczy, zgodziłam się i zaczął mnie prowadzić. Nie wiem gdzie jestem i ufam jakiemuś staremu facetowi. Doszliśmy i facet zdjął mi chustkę, zobaczyłam…
Wysiadając z auta napadły mnie tłumy paparazzi, zadawali pytania:, „Dlaczego nie powiedziałaś, że jesteś z Justinem?”, „Jak długo jesteście ze sobą?”, „Co was tak naprawdę łączy?”, „Gdzie się poznaliście” i wiele innych. Miałam dosyć powiedziałam im:
-Tak, jestem z Justinem Bieberem! Jak długo? Całe 5 dni! Poznałam go na lotnisku, to była miłość od pierwszego wejrzenia. Łączy nas uczucie, jakim się darzymy nawzajem! Powiedziałam już wszystko, co chciałam, a teraz dajcie mi święty spokój! – wydarłam się i weszłam do budynku redakcji. W samym wejściu było biurko sekretarki, podeszłam do niej i powiedziałam;
- Dzień dobry, nazywam się Amy Lee i zdzwonili do mnie państwo w sprawie szkolenia fotograficznego. Miałam się zjawić jak najszybciej.
- Dzień dobry, tak proszę iść do widny i wjechać na 6 piętro, później pójść do pokoju 56, tam będzie na panią czekał redaktor.
- Dobrze, dziękuje – powiedziałam i poszłam do windy po drugiej stornie holu. Przyjechała, wsiadłam do niej i nacisnęłam „6”, wtedy wiedziałam, że jadę po to, o czym marzyłam. Winda dojechała i wyszłam z niej podążając do pokoju 56. Zapukałam do drzwi i usłyszałam „proszę”. Niepewnie weszłam do pokoju i zobaczyłam za biurkiem młodego chłopaka, był nawet ładny. Powiedział, bym usiadała i tak zrobiłam, siedziałam naprzeciw niego. Ciekawe ile ma lat? No nic, zaczęła się rozmowa:
- Jak się nazywasz?
- Amy Lee, zdzwoniliście dziś do mnie.
- A no tak, to ty jesteś tym wielki talentem?
- Jaki tam znowu talent.. – powiedziałam zawstydzona
- No dobra przejdźmy do rzeczy. Czyli tak, wyjazd jest za dwa dni do Ameryki Południowej, a dokładnie do Wenezueli. Musisz tylko wypełnić ten formularz i wszystko gotowe. Chyba, że nie chcesz?
- Jasne, że chce, to moje marzenie. To wypełnię ten formularz i wszystko gotowe?
- Tak, a samolot jest w środę o 5.30 rano, więc na lotnisko przyjedź gdzieś o 4.00, bo jeszcze odprawa i te wszystkie sprawy. To wypełnij to i będzie okej. – powiedział i podał mi formularz. Wypełniłam go i oddałam, mówiąc:
- Czyli to wszystko?
- Tak, to wszystko. Dziękuje ci, że się zgodziłaś na ten wyjazd to dla ciebie wielka szansa. Masz ogromny talent.
- Dziękuję i dowidzenia – powiedziałam, wstałam i wyszłam. Szłam znowu tym holem, ale teraz szczęśliwa. Gdy wyszłam z budynku paparazzi już nie było. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu.
2 dni później
Jest druga rano, wstałam właśnie, bo za 2 godziny mam być już na lotnisku. Weszłam do łazienki, wzięłam prysznic, umyłam włosy, później je wysuszyłam i pomalowałam się. Założyłam ciuchy ( http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/104635171 Poleć znajomym ) i wyszłam z łazienki. Wzięłam swojego iPhona i zerknęłam zero nieodebranych, tak nie pogodziłam się z Justinem. Nie odzywa się do mnie od dwóch dni. Myślę, że właśnie go straciłam. No nic mamy już trzecią. Wzięłam swoją walizkę i poszłam do garażu. Wpakowałam walizkę do bagażnika i wyjechałam z garażu. Popatrzyłam ostatni raz na dom Justin i odjechałam. O 3.45 byłam na lotnisku. Samochód zostawiłam na parkingu i poszłam na odprawę.
Siedzę już w samolocie z trzy godziny. Podeszłam do mnie miła pani i powiedziała, że zaraz lądujemy i mam zapiąć pasy. Jak kazała, tak zrobiłam. Za 30 godziny stałam już na płycie lotniska i przyglądałam się pięknym widokom. Podążyłam do wejścia i zabrałam swoją walizkę. Później podeszłam do mojej grupy, to znaczy pięciu osób. Mili ludzie zdążyłam już się z nimi poznać w samolocie. Poszliśmy wszyscy razem do limuzyny, która na nas czekała i pojechaliśmy do hotelu. Zameldowaliśmy się i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam prysznic i przebrałam się ( http://www.photoblog.pl/maszgusst/110631592#id-1000404 Poleć znajomym ). Postanowiłam iść na jakąś imprezę, bo mamy dziś dzień wolny. Wyszłam z pokoju i szłam holem, gdy zaczepił mnie jakiś chłopak i powiedział:
- Gdzie się wybiera taka piękność? Chaz jestem
- Amy i wybieram się na jakąś dyskotekę, chce się odstresować
- Ej, ej zaraz czy ty nie jesteś dziewczyną Justina Biebera?
- No nie wiem czy jeszcze jestem, ale można powiedzieć, że tak.
- No to ja już wiem co ten chłopak w tobie widzi. Wiem, że ideały niby nie istnieją, ale chyba właśnie jeden teraz spotkałem – powiedział Chaz, był nawet uroczy
- Dziękuje, ale chyba się pomyliłeś nie jestem ideałem. – powiedziałam zawstydzona
- Oj jesteś, jesteś i może poszłabyś ze mną na plaże?
- Nie mam nic do stracenia. – powiedziałam
- To chodź –powiedział i wyszedł z hotelu. Tam znowu paparazzi. Jak ich zobaczyłam zaczęłam biec na plażę i wołałam Chaza. Biegł za mną. Dotarliśmy na jakąś plażę i zgubiliśmy fotoreporterów. Chaz poszedł do mnie zmęczony biegiem i powiedział:
- Co to miała być za akcja?
- Chodzą ciągle za mną odkąd jestem z Justinem, mam tego dosyć. Nie wiem jak od tego uciec, są wszędzie gdzie się nie ruszę – usiadłam na piasku i schowałam twarz w dłonie.
- Nie płacz, nic się przecież nie stało, tak? – powiedział i usiadł obok mnie.
- No niby nie, ale teraz wszyscy będą mówić, że zdradzam Justina i w ogóle. Nie chce go stracić, kocham go.
- Rozumiem, tylko dlaczego go tu przy tobie nie ma. – zapytał
- No właśnie też nie wiem. Tak chciała bym teraz się do niego przytulić. – powiedziałam i zaczęłam płakać. Chaz położył swoją dłoń na moich plecach i objął, mówiąc:
- Zadzwoń do niego, może on teraz też ciebie potrzebuje. – powiedział i dał mi telefon. Wzięłam go i zadzwoniłam do Justina, nie odbierał. Dzwoniłam chyba ze sto razy, ale nie odebrał, włączało się poczta. Podniosłam się z pisku i poszłam do hotelu, zostając Chaza na plaży, chciałam być sama. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko, płacząc. Popełniłam błąd wyjeżdżając, ale czemu on nie odbiera tego cholernego telefonu? Może coś mu się stało? Myśląc o tym usnęłam w tym, co byłam. Rano obudził mnie mój telefon, cholerny budzik, miałam taki piękny sen. No nic wstałam i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Wykonałam wszystkie czynności i ubrana w to (http://www.photoblog.pl/maszgusst/86266898 Poleć znajomym ) zeszłam na dół do baru. Usiadłam przy stoliku i czekałam na kelnera. W końcu podszedł i na moim stoliczku położył kartkę i odszedł. Otworzyłam ją i zaczęłam czytać, było na niej napisane „Wsiądź do limuzyny przed hotelem, zawieziecie w miejsce, którego nigdy nie zapomnisz. Nieznajomy”. Co to ma znaczyć? No dobra, co mi tam zależy. Wyszłam z hotelu i tak jak było napisane stała tam limuzyna. Wsiadłam do niej i odjechała. Jechaliśmy dług kawałek. Może to porwanie, a ja głupia nie wiem, co sobie myślałam. Nawet, jeśli to porwanie to nikt nie będzie za mną tęsknił. Straciłam już Justin nic więcej się nie da. Dojechaliśmy i kierowca wysiadł i otworzył mi drzwi. Zapytał się czy może mi zawiązać oczy, zgodziłam się i zaczął mnie prowadzić. Nie wiem gdzie jestem i ufam jakiemuś staremu facetowi. Doszliśmy i facet zdjął mi chustkę, zobaczyłam…
Tagi:
4
Rozdział 4 „Nie zostawiaj mnie, nie dam sobie bez ciebie rady”
Zamknęłam oczy i wystawiłam głowę do słońca. Usłyszałam nagle czyjś głos za moimi plecami:
- Czemu się tak zachowujesz, widziałem tą awanturę przed domem. Co cie gryzie myszko ? - powiedział właściciel anielskiego głosu, czyli Justin.
- Nie wiem już sama. Powiedz, czemu się we mnie zakochałeś? – powiedziałam stojąc cały czas tyłem do niego.
- To bardzo dobre pytanie. Wiesz, w tobie jest coś takiego, co mnie do ciebie przyciąga. Te twoje spojrzenie, sposób w jaki do mnie mówisz, jest taki pełen uczuć. Nie wiem czemu mi nie chcesz zaufać. Amy, naprawdę Cię kocham.
- Ufam ci, ale nie wiem jak mogłeś zakochać się w tak prostej dziewczynie jak ja. Przecież nawet nic o mnie nie wiesz.
- Wiem jedno, kocham cię, a ty kochasz mnie.- odwróciłam się do niego i chciałam go pocałować zbliżyłam się do niego i już mieliśmy się pocałować, gdy powiedziałam:
- Nie możemy tego zrobić. Nie chce by wszyscy wiedzieli, że coś nas łączy, przepraszam –powiedziałam i odeszłam od niego kierując się do wyjścia z plaży. Justin podbiegł do mnie złapał mnie z rękę i uśmiechnął się do mnie, ja nic nie odpowiedziałam tylko się do niego wtuliłam. Paparazzi na pewno mają już tysiące zdjęć i jutro wszyscy będą wiedzieć, że jesteśmy parą. Jedyne co chciałam teraz zrobić, to zdjęcia. Uwolniłam się z jego objęć i trzymając się za rękę wróciliśmy do mojego domu. Po wejściu do środka poszłam do kuchni, by zrobić śniadanie. I dostałam olśnienia, przecież odkąd tu jestem nawet nie zrobiłam zakupów i nie mam nic do jedzenia. Trudno, wróciłam do salonu, gdzie siedział Justin i oglądał MTV. Przysiadłam się do niego i oglądałam TV. No proszę, znowu my. I zdjęcia z plaży. Mówiłam, że będzie ich pełno. Reporterka mówiła coś takiego: „Dziś rano dziewczyna Justina zrobiła duże zamieszanie, mówiąc, że są tylko znajomymi i nic ich nie łączy. Jednak mamy dowody, że między nimi coś iskrzy. Justin, jak widać, jest w niej zakochany po uszy. Dziś ma nawet wystąpić w programie „Ellen DeGeneres”, może tam gwiazda zdradzi swoje uczucia. Zapraszamy do oglądania programu o godz. 16.00, jutro.” – Justin popatrzył się na mnie, a ja na niego. Powiedział:
- Dlaczego powiedziałaś im, że nic nas nie łączy?
- A ty, dlaczego nie powiedziałeś mi, że idziesz do Ellen?
- Bo nie wiedziałem, pewnie zaraz dostanę telefon od Scootera. Ale odpowiedz na moje pytanie.
- Nie chciałam robić zamieszania, z resztą, byłam wkurzona, bo cały czas gdzieś nas śledzą. Nie wiem czy to wytrwam.
- Musisz, niedługo wszystko ucichnie, ale przyrzeknij mi jedno. Nie zostawisz mnie przez tych reporterów.
- Jasne, że nie kochanie, ale teraz idę wziąć prysznic- powiedziałam i poszłam na górę. Weszłam do łazienki i poszłam pod prysznic. Ciepłe krople wody zlatywały po moim ciele i mnie odprężały. Wyszłam spod prysznica i owinięta w ręcznik poszłam do garderoby po ciuchy. Do pokoju wszedł Justin, a ja akurat stałam przed drzwiami garderoby. Powiedziałam:
- Puka się, kochanie. Kultury cię nikt nie nauczył?
- No jakoś nie, ale wiesz co, w tym ręczniku wyglądasz bardzo seksownie. – powiedział i podszedł do mnie, pocałował mnie i dodał - Mam ochotę cię zjeść, kotku. – i zaczął mnie ponownie całować. Oderwałam się od niego i weszłam szybko do łazienki, ubrałam się w ciuchy, które już wcześniej wyjęłam. Wyszłam z łazienki i wzięłam swoją lustrzankę, schodząc na dół. Na kanapie siedział Justin. Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek, mówiąc:
- Idę porobić zdjęcia, idziesz ze mną? – zapytałam i stanęłam przed nim.
- No jasne, że idę. – wstał i złapał mnie za rękę. Wyszliśmy z domu i co? Paparazzi. Wydusiłam z siebie tylko jedno słowo: ”Justin”, powiedziałam je z bólem. On chyba to zrozumiał i trzymając mnie za rękę szybko zaczął biec, ciągnąc mnie za sobą. Biegliśmy spory kawałek i dobiegliśmy do jakiejś dzikiej plaży, gdzie nie było nikogo. Było tam pięknie, idealne miejsce do zrobienia dobrych zdjęć. Od razu włączyłam aparat i zaczęłam robić zdjęcia. Podszedł do mnie Justin i powiedział:
- Czy ja też mogę zrobić zdjęcie, ale mojej księżniczce? – dałam mu aparat i on zaczął robić mi zdjęcia. Świetnie się przy tym bawiłam, wygłupiałam się i rzucałam po piasku. Później odebrałam mu aparat i zaczęłam dalej robić zdjęcia. Po skończeniu usiadłam na piasku i wpatrywałam się w fale. Justin usiadł za mną i objął mnie od tyłu opierając swój podbródek na moim ramieniu. Siedzieliśmy tak i nic się nie odzywaliśmy do siebie, chciałam się tylko cieszyć tym, że mam kogoś, kogo kocham, blisko siebie. Ciszę przerwał Justin:
- Kocham cię i nigdy nie przestanę – powiedział i pocałował moje ramię
- Ja też cię kocham. – powiedziałam i odwróciłam się do niego całując go. Położyłam się na nim, całując namiętnie. Położyłam się na pisku obok niego i powiedziałam:
- Jestem pewna, że cię kocham – on odwrócił głowę w moja stronę i uśmiechnął się do mnie. Nasze palce splotły się i długo tak leżeliśmy. Nagle zadzwonił mój telefon, odebrałam go:
- Tak, słucham?
- Dzień dobry, my dzwonimy z wydawnictwa „WorldPhotos”, dostaliśmy pani zdjęcia i mamy dla pani propozycję wyjazdu na tydzień do Ameryki Południowej w ramach szkolenia, a później nawet oferty pracy w naszych magazynach. Co pani na to? Prosimy o szybką decyzję, bo szkolenie ma się zacząć za dwa dni.
- Nie wiem, co mam powiedzieć. – powiedziałam zszokowana
- To dla pani wielka szansa. Może pani się przez to wybić, nasze magazyny są znane na całym świecie.
- Tak wiem, sama nawet jeden czytam, ale to poważna decyzja.
- Prosimy o szybką decyzję, naprawdę mamy mało czasu. Lecz nic na siłę, mamy bardzo dużo chętnych na pani miejsce.
- Zgadzam się! – powiedziałam pełna entuzjazmu.
- Dobrze, to proszę się jeszcze dziś zgłosić do nas. Nasza redakcja znajduje się na ulicy E Del Mar Blvd 368. Prosimy o jak najszybsze przybycie. Do zobaczenia.
- Do widzenia – rozłączyłam się i zaczęłam latać po całej plaży jak oszalała. Justin dziwnie się na mnie patrzył, w końcu wstał i mnie złapał, pytając, co się stało. Opowiedziałam mu wszystko, a on tylko się na mnie popatrzył i poszedł w stronę domu. Pobiegłam w jego stronę i go zatrzymałam patrząc mu w oczy, zapytałam:
- Justin, co się stało? Dlaczego się nie cieszysz?
- Co się stało ?! Wyjeżdżasz sobie teraz, a mnie zostawiasz z tym samego i mam się niby cieszyć?
- Ale z czym cię niby zostawiam? Nie rozumiem cię.
- Z miłością do ciebie. Nie chce żebyś wyjeżdżała, to jest tylko tydzień, ale dla mnie to wieki. Już raz tak kogoś straciłem i nie chcę, żeby to się powtórzyło. Rozumiesz ?! – wydarł się Justin
- Ale to jest dla mnie wielka szansa, nie chce cały czas żyć z kasy rodziców, a o tym szkoleniu marzyłam od dawna! – po policzku poleciały mi łzy i odeszłam od niego. Nagle złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie przytulając mocno. Dodałam - Nie chce cię stracić i to się nie stanie.
- Ale nie jedź. Nie zostawiaj mnie, nie dam sobie bez ciebie rady. – powiedział Justin z łzami w oczach.
- Jadę i nikt mnie nie zatrzyma. – powiedziałam i poszłam w stronę domu. Weszłam do środka i poszłam do garderoby po ciuchy. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się. Gotowa zeszłam na dół i poszłam do garażu po samochód, moje kochaneautko , które dostałam na te urodziny od rodziców. Wyjeżdżając z garażu zobaczyłam Justina siedzącego na schodach przed domem, twarz miał ukrytą w dłoniach. Pojechałam do redakcji.
Wysiadając z auta napadły mnie tłumy paparazzi, zadawali pytania: „Dlaczego nie powiedziałaś, że jesteś z Justinem?”, „Jak długo jesteście ze sobą ?”, „Co was tak naprawdę łączy?”, „Gdzie się poznaliście” i wiele innych. Miałam dosyć powiedziałam im: …
Zamknęłam oczy i wystawiłam głowę do słońca. Usłyszałam nagle czyjś głos za moimi plecami:
- Czemu się tak zachowujesz, widziałem tą awanturę przed domem. Co cie gryzie myszko ? - powiedział właściciel anielskiego głosu, czyli Justin.
- Nie wiem już sama. Powiedz, czemu się we mnie zakochałeś? – powiedziałam stojąc cały czas tyłem do niego.
- To bardzo dobre pytanie. Wiesz, w tobie jest coś takiego, co mnie do ciebie przyciąga. Te twoje spojrzenie, sposób w jaki do mnie mówisz, jest taki pełen uczuć. Nie wiem czemu mi nie chcesz zaufać. Amy, naprawdę Cię kocham.
- Ufam ci, ale nie wiem jak mogłeś zakochać się w tak prostej dziewczynie jak ja. Przecież nawet nic o mnie nie wiesz.
- Wiem jedno, kocham cię, a ty kochasz mnie.- odwróciłam się do niego i chciałam go pocałować zbliżyłam się do niego i już mieliśmy się pocałować, gdy powiedziałam:
- Nie możemy tego zrobić. Nie chce by wszyscy wiedzieli, że coś nas łączy, przepraszam –powiedziałam i odeszłam od niego kierując się do wyjścia z plaży. Justin podbiegł do mnie złapał mnie z rękę i uśmiechnął się do mnie, ja nic nie odpowiedziałam tylko się do niego wtuliłam. Paparazzi na pewno mają już tysiące zdjęć i jutro wszyscy będą wiedzieć, że jesteśmy parą. Jedyne co chciałam teraz zrobić, to zdjęcia. Uwolniłam się z jego objęć i trzymając się za rękę wróciliśmy do mojego domu. Po wejściu do środka poszłam do kuchni, by zrobić śniadanie. I dostałam olśnienia, przecież odkąd tu jestem nawet nie zrobiłam zakupów i nie mam nic do jedzenia. Trudno, wróciłam do salonu, gdzie siedział Justin i oglądał MTV. Przysiadłam się do niego i oglądałam TV. No proszę, znowu my. I zdjęcia z plaży. Mówiłam, że będzie ich pełno. Reporterka mówiła coś takiego: „Dziś rano dziewczyna Justina zrobiła duże zamieszanie, mówiąc, że są tylko znajomymi i nic ich nie łączy. Jednak mamy dowody, że między nimi coś iskrzy. Justin, jak widać, jest w niej zakochany po uszy. Dziś ma nawet wystąpić w programie „Ellen DeGeneres”, może tam gwiazda zdradzi swoje uczucia. Zapraszamy do oglądania programu o godz. 16.00, jutro.” – Justin popatrzył się na mnie, a ja na niego. Powiedział:
- Dlaczego powiedziałaś im, że nic nas nie łączy?
- A ty, dlaczego nie powiedziałeś mi, że idziesz do Ellen?
- Bo nie wiedziałem, pewnie zaraz dostanę telefon od Scootera. Ale odpowiedz na moje pytanie.
- Nie chciałam robić zamieszania, z resztą, byłam wkurzona, bo cały czas gdzieś nas śledzą. Nie wiem czy to wytrwam.
- Musisz, niedługo wszystko ucichnie, ale przyrzeknij mi jedno. Nie zostawisz mnie przez tych reporterów.
- Jasne, że nie kochanie, ale teraz idę wziąć prysznic- powiedziałam i poszłam na górę. Weszłam do łazienki i poszłam pod prysznic. Ciepłe krople wody zlatywały po moim ciele i mnie odprężały. Wyszłam spod prysznica i owinięta w ręcznik poszłam do garderoby po ciuchy. Do pokoju wszedł Justin, a ja akurat stałam przed drzwiami garderoby. Powiedziałam:
- Puka się, kochanie. Kultury cię nikt nie nauczył?
- No jakoś nie, ale wiesz co, w tym ręczniku wyglądasz bardzo seksownie. – powiedział i podszedł do mnie, pocałował mnie i dodał - Mam ochotę cię zjeść, kotku. – i zaczął mnie ponownie całować. Oderwałam się od niego i weszłam szybko do łazienki, ubrałam się w ciuchy, które już wcześniej wyjęłam. Wyszłam z łazienki i wzięłam swoją lustrzankę, schodząc na dół. Na kanapie siedział Justin. Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek, mówiąc:
- Idę porobić zdjęcia, idziesz ze mną? – zapytałam i stanęłam przed nim.
- No jasne, że idę. – wstał i złapał mnie za rękę. Wyszliśmy z domu i co? Paparazzi. Wydusiłam z siebie tylko jedno słowo: ”Justin”, powiedziałam je z bólem. On chyba to zrozumiał i trzymając mnie za rękę szybko zaczął biec, ciągnąc mnie za sobą. Biegliśmy spory kawałek i dobiegliśmy do jakiejś dzikiej plaży, gdzie nie było nikogo. Było tam pięknie, idealne miejsce do zrobienia dobrych zdjęć. Od razu włączyłam aparat i zaczęłam robić zdjęcia. Podszedł do mnie Justin i powiedział:
- Czy ja też mogę zrobić zdjęcie, ale mojej księżniczce? – dałam mu aparat i on zaczął robić mi zdjęcia. Świetnie się przy tym bawiłam, wygłupiałam się i rzucałam po piasku. Później odebrałam mu aparat i zaczęłam dalej robić zdjęcia. Po skończeniu usiadłam na piasku i wpatrywałam się w fale. Justin usiadł za mną i objął mnie od tyłu opierając swój podbródek na moim ramieniu. Siedzieliśmy tak i nic się nie odzywaliśmy do siebie, chciałam się tylko cieszyć tym, że mam kogoś, kogo kocham, blisko siebie. Ciszę przerwał Justin:
- Kocham cię i nigdy nie przestanę – powiedział i pocałował moje ramię
- Ja też cię kocham. – powiedziałam i odwróciłam się do niego całując go. Położyłam się na nim, całując namiętnie. Położyłam się na pisku obok niego i powiedziałam:
- Jestem pewna, że cię kocham – on odwrócił głowę w moja stronę i uśmiechnął się do mnie. Nasze palce splotły się i długo tak leżeliśmy. Nagle zadzwonił mój telefon, odebrałam go:
- Tak, słucham?
- Dzień dobry, my dzwonimy z wydawnictwa „WorldPhotos”, dostaliśmy pani zdjęcia i mamy dla pani propozycję wyjazdu na tydzień do Ameryki Południowej w ramach szkolenia, a później nawet oferty pracy w naszych magazynach. Co pani na to? Prosimy o szybką decyzję, bo szkolenie ma się zacząć za dwa dni.
- Nie wiem, co mam powiedzieć. – powiedziałam zszokowana
- To dla pani wielka szansa. Może pani się przez to wybić, nasze magazyny są znane na całym świecie.
- Tak wiem, sama nawet jeden czytam, ale to poważna decyzja.
- Prosimy o szybką decyzję, naprawdę mamy mało czasu. Lecz nic na siłę, mamy bardzo dużo chętnych na pani miejsce.
- Zgadzam się! – powiedziałam pełna entuzjazmu.
- Dobrze, to proszę się jeszcze dziś zgłosić do nas. Nasza redakcja znajduje się na ulicy E Del Mar Blvd 368. Prosimy o jak najszybsze przybycie. Do zobaczenia.
- Do widzenia – rozłączyłam się i zaczęłam latać po całej plaży jak oszalała. Justin dziwnie się na mnie patrzył, w końcu wstał i mnie złapał, pytając, co się stało. Opowiedziałam mu wszystko, a on tylko się na mnie popatrzył i poszedł w stronę domu. Pobiegłam w jego stronę i go zatrzymałam patrząc mu w oczy, zapytałam:
- Justin, co się stało? Dlaczego się nie cieszysz?
- Co się stało ?! Wyjeżdżasz sobie teraz, a mnie zostawiasz z tym samego i mam się niby cieszyć?
- Ale z czym cię niby zostawiam? Nie rozumiem cię.
- Z miłością do ciebie. Nie chce żebyś wyjeżdżała, to jest tylko tydzień, ale dla mnie to wieki. Już raz tak kogoś straciłem i nie chcę, żeby to się powtórzyło. Rozumiesz ?! – wydarł się Justin
- Ale to jest dla mnie wielka szansa, nie chce cały czas żyć z kasy rodziców, a o tym szkoleniu marzyłam od dawna! – po policzku poleciały mi łzy i odeszłam od niego. Nagle złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie przytulając mocno. Dodałam - Nie chce cię stracić i to się nie stanie.
- Ale nie jedź. Nie zostawiaj mnie, nie dam sobie bez ciebie rady. – powiedział Justin z łzami w oczach.
- Jadę i nikt mnie nie zatrzyma. – powiedziałam i poszłam w stronę domu. Weszłam do środka i poszłam do garderoby po ciuchy. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się. Gotowa zeszłam na dół i poszłam do garażu po samochód, moje kochaneautko , które dostałam na te urodziny od rodziców. Wyjeżdżając z garażu zobaczyłam Justina siedzącego na schodach przed domem, twarz miał ukrytą w dłoniach. Pojechałam do redakcji.
Wysiadając z auta napadły mnie tłumy paparazzi, zadawali pytania: „Dlaczego nie powiedziałaś, że jesteś z Justinem?”, „Jak długo jesteście ze sobą ?”, „Co was tak naprawdę łączy?”, „Gdzie się poznaliście” i wiele innych. Miałam dosyć powiedziałam im: …
Tagi:
4
Rozdział 3 „To znaczy, że będziemy parą?”
- No dobra. A więc tak. Chyba się w tobie zakochałem, Amy. Wiem, znamy się krótko, ale to twoje spojrzenie... Coś w nim jest. Musiałem to powiedzieć, bo nie wiem, co mam zrobić. Kocham cię. – Powiedział, a mnie zamurowało. Co mam mu powiedzieć? Zrobię, więc tak, powiem mu to, co czuję:
- Justin, jest pewien problem…, bo ja chyba też się w tobie zakochałam.
- Na serio? Bałem się twoich uczuć, ale to chyba nie możliwe żebyśmy byli razem? – zapytał Justin
- Nie wiem, co mam o tym myśleć. Znamy się tak krótko, ale jestem pewna tego co do ciebie czuje. Kocham cię Justin.
- To znaczy, że będziemy parą?
- Tak, kocham cię i chce z Tobą być. – powiedziałam i rzuciłam się w jego ramiona. Chciałam go pocałować, ale nie wiedziałam czy on tego chce. Stanęliśmy naprzeciw siebie i Justin powiedział:
- Czy mogę cię pocałować? – powiedział, a ja tylko pokiwałam głową i zrobiliśmy to. Pocałunek był taki namiętny i pełen miłości. Czułam jego bliskość i to, że chce spędzić czas tyko z nim. Kocham go. Tak krótko go znam, a już potrafiłam się w nim zakochać. Justin podniósł mnie i zaczął się ze mną kręcić po kuchni, była dosyć duża. Cały czas trzymał mnie na rękach i wyszliśmy na ogród. Położył mnie na leżaku przy basenie i położył się obok mnie. Leżeliśmy trochę nic się nie odzywając Justin smyrał mnie po plecach i patrzył mi się w oczy, co chwila darując mnie swoimi pocałunkami. Po pewnym momencie się odezwałam:
- Justin może coś porobimy?
- Nie tak jest dobrze. Wolę cię mieć blisko siebie. – powiedział i znowu mnie pocałował.
- Kocham cię Justin. – w tym momencie zdzwonił mój telefon.
- Nie odbieraj – powiedział Justin i chciał mi zabrać telefon, ale wstałam z leżaka i odebrałam go:
- Hej Natalie! – widziałam na wyświetlaczu, że to ona
- Hej piękna. Przypomnij mi od ilu dni jesteś w LA?
- No od trzech, ale mam dużo rzeczy na głowie. Choć dziś mi się nudzi, więc możemy się spotkać. – powiedziałam i pokazałam Justinowi język.
- To dobry pomysł, to może w kawiarni naprzeciw centrum handlowego. Okej?
- Spoko, to widzimy się o 15.
- Okej to papa- przesłała mi buziaki i rozłączyła się. Podeszłam do Justin i przytuliłam go mówiąc:
- Nie gniewaj się kotku, ale to moja najlepsza przyjaciółka. Chce się z nią spotkać.
- No dobra. A czy mogę iść z tobą? – zapytał
- Nie wiem. Pomyślmy… NIE, ale jak chcesz to możesz mnie odwieźć, bo nie wiem dokładnie gdzie jest ta kawiarnia.
- No dobra, to cię odwiozę. Tylko potem czas tylko dla mnie. – powiedział i pocałował mnie.
- To ja idę do domu, bo muszę się przyszykować. Przyjdź po mnie o 14.30. Okej?
- Okej! – powiedział, a ja poszłam. Wyszłam z domu i otoczył mnie tłum reporterów. Zdawali mi różne pytania, ale nie zwracałam na to uwagi i podążyłam do swojego domu. Weszłam do pokoju i dostałam sms-a: „Już tęsknie<3”. Lekka obsesja. Poszłam do łazienki. Umyłam się i ubrałam(http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/109379280) Poleć znajomym wyszłam z łazienki. Popatrzyłam na zegarek 14.30. Okej, zaraz będzie Justin. Zeszłam na dół i zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć, a w nich stał Justin, powiedział:
- Czy ty na pewno idziesz na spotkanie z koleżanką?
- No nie wiem, nie wiem, a co zazdrosny?
- O tą piękność, bardzo- powiedział i dał mi buziaka. – Chodź, bo się spóźnisz – dodał i złapał mnie za rękę prowadząc do samochodu. Wsiedliśmy i odjechaliśmy. Prowadziliśmy cały czas rozmowę o tym jak spędzimy dziś wieczór. Ja chciałam posiedzieć sama w domu, ale Justin upierał się, że posiedzi ze mną. Upierdliwy. Podjechaliśmy pod kawiarnie i wysiadłam z auta. Napadły mnie, znowu tłumy reporterów. Justin cały czas siedział w aucie, w końcu wkurwił się i wyszedł. Zaczął się na nich drzeć i używał takich słów, że lepiej nie będę tego powtarzać. Weszłam do kawiarni i zobaczyłam moja kochaną Natalie. Podeszłam do niej i się z nią przywitałam. Zaczęła się mnie pytać co to była za zamieszanie przed budynkiem, ale chciałam odwlec tą rozmowę. Zamówiłam sobie ciastko i kawę. No nic musiałam jej o wszystkim powiedzieć. Opowiedziałam jej całą historię, a ona nie wiedziała, co ma powiedzieć, siedziałyśmy w ciszy. W końcu się odezwała:
- Czyli znasz go 3 dni i już jesteście parą? I to do tego z Justinem Bieberem?
- No tak jakoś wyszło. Tylko wiem jedno. Jestem pewna swoich uczuć. Przecież jak kogoś kochasz to nie ważne ile się znacie by być razem?
- No może i racja, ale to Justin Bieber. Wiesz ile dziewczyn, by się dało zabić, by go poznać. A ty znasz go trzy dni i jesteście parą. Wydaje mi się to podejrzane.
- Może i tak, ale nawet, jeśli tak jest to pozwól mi się cieszyć chwilą. – powiedziałam i upiła łyk kawy. Rozmawiałyśmy jeszcze długo. W ciągu tego spotkania dostałam chyba z milion wiadomości od Justina, np. „Kocham cię i tęsknie”, „Mam dla cb niespodziankę”, „Nie mogę się doczekać, kiedy wrócisz” i takie tam. W końcu spotkanie dobiegło końca i pożegnałam się z Natalie i szłam droga do domu. Nie chciałam dzwonić do Justina. Postanowiłam, że wrócę na pieszo, bo dom nie był tak daleko. Idąc myślałam właśnie co robię. Może Natalie miała rację. On się tylko mną zabawi i porzuci. Miłość po tak krótkim czasie chyba nie jest możliwa, choć z mojej strony jak najbardziej. Kocham go, chyba. No i właśnie to „chyba” cały czas mnie nurtuje. Doszłam pod mój dom i zastanawiałam się, co mam zrobić. Weszłam do domu i poszłam na górę do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i myślałam. To „chyba” cały czas nie dawało mi spokoju. Może on naprawdę nic do mnie nie czuje, a ja głupia sobie robię nadzieję. Do cholery ludzie to przecież Justin Bieber. Dlaczego miał by się akurat we mnie zakochać? Cały świat jest do jego dyspozycji. Kurwa Amy ogarnij się! Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Przebrałam się (http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/111992818), Poleć znajomym wzięłam telefon i zeszłam na dół. Położyłam się na kanapie i włączyłam TV. Leciał jakiś beznadziejny film. Przełączyła na inny kanał o MTV! Leciały akurat jakieś plotki, mało mnie to interesowała, ale lepsze to niż jakiś durny film. No i temat dnia „ Justin Bieber ma nawą „koleżankę”, kim jest tak piękność? Czy łączy ich coś więcej?” pokazali nasze zdjęcia z wczorajszej imprezy. Co kurwa?! Skąd oni to mieli?! Zadzwonił mój telefon. Kto?! Tak myślałam Justin. Odebrałam:
- Słucham? – powiedziałam wkurwiona
- Kochanie, co się stało? – zapytał zaniepokojony
- Nic, jeszcze.
- Zaraz u ciebie będę. – powiedział i rozłączył się. Tak było za chwile do domu wpadł Justin. Podszedł do mnie i zapytał:
- Skarbie, co ci jest?
- Justin, kochasz mnie?
- No jasne, że cię kocham. Dlaczego w ogóle zadajesz mi takie pytanie?
- Nie już nic. – powiedziałam i pocałowałam go. Pocałunek był taki namiętny przeszliśmy do pozycji leżącej. Popatrzyła się w jego oczy i zaczęłam kontynuować pocałunek. Wyszeptałam cicho „Kocham cię”. Justin wstał z kanapy i podniósł mnie pytając:
- Gdzie jest twoja sypialnia?
- Na górze. Po schodach, a później w prawo. – powiedziałam całując go. On zaniósł mnie do sypialni i położył na łóżku, mówiąc:
- Teraz grzeczne dziewczynki idą spać – powiedział i dał mu całusa. Przyciągnęłam go do siebie za bluzkę i powiedziałam:
- Ja nie jestem grzeczna kochanie! Więc musisz mnie pilnować, zostań ze mną. Proszę – powiedziałam a on położył się obok mnie i objął w tali, mówiąc:
- Teraz księżniczka będzie grzeczna?
- Będę kocie i wiesz, co? Kocham cię. – powiedziałam i odwróciłam się do niego całując jego malinowe usta. Usnęłam na wet nie wiem, kiedy. Rano obudziłam się, a obok mnie leżał Jus przytulający się do mnie. Czyli to jednak nie był sen. Chciałam wyjść z jego objęć i udało mi się. Miałam już wstać z łóżka, gdy złapał mnie za nadgarstek i powiedział:
- Gdzie uciekasz księżniczko? – powiedział i przyciągnął mnie do siebie. Dałam mu całusa i powiedziałam:
- Idę do łazienki. – wyszłam z jego objęć i poszłam do łazienki przy okazji biorąc ciuchy z garderoby. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam je, umyłam zęby i ubrałam się(http://www.photoblog.pl/kochammode/96040491/takie-o-zwykle.html). Poleć znajomym Wyszłam z łazienki i miałam wyjść z pokoju, gdy Justin zapytał się:
- Gdzie idziesz myszko?
- Na spacer, muszę sobie wszystko przemyśleć. A ty rób sobie, co chcesz- powiedziałam i wyszłam. Justin wybiegł za mną i zapytał się:
- Dlaczego się tak zachowujesz? Co się stało? – powiedział i objął mnie całując w kark.
- Justin nic się nie stało. Po prostu chce pospacerować. – powiedziałam i pocałowałam go.
- Mogę iść z tobą skarbie? – zapytał
- Nie chce iść sama. – powiedziałam i uwolniłam się z jego objęć. Wyszłam z domu i zobaczyłam tłumy reporterów. Otoczyli mnie i zadawali różne pytania: „Co łączy cię z Justinem Bieberem?” „Czy jesteście parą?” „Czy Justin spędził u ciebie ostatnio noc?”. Odpowiedziałam: „Kurwa zostawcie mnie w spokoju! Mnie i Justina nic nie łączy! Jesteśmy tylko znajomymi! A teraz kurwa idźcie stąd!” Wykrzyczałam i poszłam w stronę plaży. Doszłam na nią, zdjęłam buty i stąpnęłam stopami na nagrzany piasek. Skierowałam się w stronę wody. Widok był taki piękny. Podeszłam do wody, która podmywała piasek pod moimi nogami. Czułam tą miłość do niego, ale nie wiedziałam czy to uczcie jest pewne. Zamknęłam oczy i wystawiłam głowę do słońca. Usłyszałam nagle czyjś głos za moimi plecami…
- No dobra. A więc tak. Chyba się w tobie zakochałem, Amy. Wiem, znamy się krótko, ale to twoje spojrzenie... Coś w nim jest. Musiałem to powiedzieć, bo nie wiem, co mam zrobić. Kocham cię. – Powiedział, a mnie zamurowało. Co mam mu powiedzieć? Zrobię, więc tak, powiem mu to, co czuję:
- Justin, jest pewien problem…, bo ja chyba też się w tobie zakochałam.
- Na serio? Bałem się twoich uczuć, ale to chyba nie możliwe żebyśmy byli razem? – zapytał Justin
- Nie wiem, co mam o tym myśleć. Znamy się tak krótko, ale jestem pewna tego co do ciebie czuje. Kocham cię Justin.
- To znaczy, że będziemy parą?
- Tak, kocham cię i chce z Tobą być. – powiedziałam i rzuciłam się w jego ramiona. Chciałam go pocałować, ale nie wiedziałam czy on tego chce. Stanęliśmy naprzeciw siebie i Justin powiedział:
- Czy mogę cię pocałować? – powiedział, a ja tylko pokiwałam głową i zrobiliśmy to. Pocałunek był taki namiętny i pełen miłości. Czułam jego bliskość i to, że chce spędzić czas tyko z nim. Kocham go. Tak krótko go znam, a już potrafiłam się w nim zakochać. Justin podniósł mnie i zaczął się ze mną kręcić po kuchni, była dosyć duża. Cały czas trzymał mnie na rękach i wyszliśmy na ogród. Położył mnie na leżaku przy basenie i położył się obok mnie. Leżeliśmy trochę nic się nie odzywając Justin smyrał mnie po plecach i patrzył mi się w oczy, co chwila darując mnie swoimi pocałunkami. Po pewnym momencie się odezwałam:
- Justin może coś porobimy?
- Nie tak jest dobrze. Wolę cię mieć blisko siebie. – powiedział i znowu mnie pocałował.
- Kocham cię Justin. – w tym momencie zdzwonił mój telefon.
- Nie odbieraj – powiedział Justin i chciał mi zabrać telefon, ale wstałam z leżaka i odebrałam go:
- Hej Natalie! – widziałam na wyświetlaczu, że to ona
- Hej piękna. Przypomnij mi od ilu dni jesteś w LA?
- No od trzech, ale mam dużo rzeczy na głowie. Choć dziś mi się nudzi, więc możemy się spotkać. – powiedziałam i pokazałam Justinowi język.
- To dobry pomysł, to może w kawiarni naprzeciw centrum handlowego. Okej?
- Spoko, to widzimy się o 15.
- Okej to papa- przesłała mi buziaki i rozłączyła się. Podeszłam do Justin i przytuliłam go mówiąc:
- Nie gniewaj się kotku, ale to moja najlepsza przyjaciółka. Chce się z nią spotkać.
- No dobra. A czy mogę iść z tobą? – zapytał
- Nie wiem. Pomyślmy… NIE, ale jak chcesz to możesz mnie odwieźć, bo nie wiem dokładnie gdzie jest ta kawiarnia.
- No dobra, to cię odwiozę. Tylko potem czas tylko dla mnie. – powiedział i pocałował mnie.
- To ja idę do domu, bo muszę się przyszykować. Przyjdź po mnie o 14.30. Okej?
- Okej! – powiedział, a ja poszłam. Wyszłam z domu i otoczył mnie tłum reporterów. Zdawali mi różne pytania, ale nie zwracałam na to uwagi i podążyłam do swojego domu. Weszłam do pokoju i dostałam sms-a: „Już tęsknie<3”. Lekka obsesja. Poszłam do łazienki. Umyłam się i ubrałam(http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/109379280) Poleć znajomym wyszłam z łazienki. Popatrzyłam na zegarek 14.30. Okej, zaraz będzie Justin. Zeszłam na dół i zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć, a w nich stał Justin, powiedział:
- Czy ty na pewno idziesz na spotkanie z koleżanką?
- No nie wiem, nie wiem, a co zazdrosny?
- O tą piękność, bardzo- powiedział i dał mi buziaka. – Chodź, bo się spóźnisz – dodał i złapał mnie za rękę prowadząc do samochodu. Wsiedliśmy i odjechaliśmy. Prowadziliśmy cały czas rozmowę o tym jak spędzimy dziś wieczór. Ja chciałam posiedzieć sama w domu, ale Justin upierał się, że posiedzi ze mną. Upierdliwy. Podjechaliśmy pod kawiarnie i wysiadłam z auta. Napadły mnie, znowu tłumy reporterów. Justin cały czas siedział w aucie, w końcu wkurwił się i wyszedł. Zaczął się na nich drzeć i używał takich słów, że lepiej nie będę tego powtarzać. Weszłam do kawiarni i zobaczyłam moja kochaną Natalie. Podeszłam do niej i się z nią przywitałam. Zaczęła się mnie pytać co to była za zamieszanie przed budynkiem, ale chciałam odwlec tą rozmowę. Zamówiłam sobie ciastko i kawę. No nic musiałam jej o wszystkim powiedzieć. Opowiedziałam jej całą historię, a ona nie wiedziała, co ma powiedzieć, siedziałyśmy w ciszy. W końcu się odezwała:
- Czyli znasz go 3 dni i już jesteście parą? I to do tego z Justinem Bieberem?
- No tak jakoś wyszło. Tylko wiem jedno. Jestem pewna swoich uczuć. Przecież jak kogoś kochasz to nie ważne ile się znacie by być razem?
- No może i racja, ale to Justin Bieber. Wiesz ile dziewczyn, by się dało zabić, by go poznać. A ty znasz go trzy dni i jesteście parą. Wydaje mi się to podejrzane.
- Może i tak, ale nawet, jeśli tak jest to pozwól mi się cieszyć chwilą. – powiedziałam i upiła łyk kawy. Rozmawiałyśmy jeszcze długo. W ciągu tego spotkania dostałam chyba z milion wiadomości od Justina, np. „Kocham cię i tęsknie”, „Mam dla cb niespodziankę”, „Nie mogę się doczekać, kiedy wrócisz” i takie tam. W końcu spotkanie dobiegło końca i pożegnałam się z Natalie i szłam droga do domu. Nie chciałam dzwonić do Justina. Postanowiłam, że wrócę na pieszo, bo dom nie był tak daleko. Idąc myślałam właśnie co robię. Może Natalie miała rację. On się tylko mną zabawi i porzuci. Miłość po tak krótkim czasie chyba nie jest możliwa, choć z mojej strony jak najbardziej. Kocham go, chyba. No i właśnie to „chyba” cały czas mnie nurtuje. Doszłam pod mój dom i zastanawiałam się, co mam zrobić. Weszłam do domu i poszłam na górę do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i myślałam. To „chyba” cały czas nie dawało mi spokoju. Może on naprawdę nic do mnie nie czuje, a ja głupia sobie robię nadzieję. Do cholery ludzie to przecież Justin Bieber. Dlaczego miał by się akurat we mnie zakochać? Cały świat jest do jego dyspozycji. Kurwa Amy ogarnij się! Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Przebrałam się (http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/111992818), Poleć znajomym wzięłam telefon i zeszłam na dół. Położyłam się na kanapie i włączyłam TV. Leciał jakiś beznadziejny film. Przełączyła na inny kanał o MTV! Leciały akurat jakieś plotki, mało mnie to interesowała, ale lepsze to niż jakiś durny film. No i temat dnia „ Justin Bieber ma nawą „koleżankę”, kim jest tak piękność? Czy łączy ich coś więcej?” pokazali nasze zdjęcia z wczorajszej imprezy. Co kurwa?! Skąd oni to mieli?! Zadzwonił mój telefon. Kto?! Tak myślałam Justin. Odebrałam:
- Słucham? – powiedziałam wkurwiona
- Kochanie, co się stało? – zapytał zaniepokojony
- Nic, jeszcze.
- Zaraz u ciebie będę. – powiedział i rozłączył się. Tak było za chwile do domu wpadł Justin. Podszedł do mnie i zapytał:
- Skarbie, co ci jest?
- Justin, kochasz mnie?
- No jasne, że cię kocham. Dlaczego w ogóle zadajesz mi takie pytanie?
- Nie już nic. – powiedziałam i pocałowałam go. Pocałunek był taki namiętny przeszliśmy do pozycji leżącej. Popatrzyła się w jego oczy i zaczęłam kontynuować pocałunek. Wyszeptałam cicho „Kocham cię”. Justin wstał z kanapy i podniósł mnie pytając:
- Gdzie jest twoja sypialnia?
- Na górze. Po schodach, a później w prawo. – powiedziałam całując go. On zaniósł mnie do sypialni i położył na łóżku, mówiąc:
- Teraz grzeczne dziewczynki idą spać – powiedział i dał mu całusa. Przyciągnęłam go do siebie za bluzkę i powiedziałam:
- Ja nie jestem grzeczna kochanie! Więc musisz mnie pilnować, zostań ze mną. Proszę – powiedziałam a on położył się obok mnie i objął w tali, mówiąc:
- Teraz księżniczka będzie grzeczna?
- Będę kocie i wiesz, co? Kocham cię. – powiedziałam i odwróciłam się do niego całując jego malinowe usta. Usnęłam na wet nie wiem, kiedy. Rano obudziłam się, a obok mnie leżał Jus przytulający się do mnie. Czyli to jednak nie był sen. Chciałam wyjść z jego objęć i udało mi się. Miałam już wstać z łóżka, gdy złapał mnie za nadgarstek i powiedział:
- Gdzie uciekasz księżniczko? – powiedział i przyciągnął mnie do siebie. Dałam mu całusa i powiedziałam:
- Idę do łazienki. – wyszłam z jego objęć i poszłam do łazienki przy okazji biorąc ciuchy z garderoby. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam je, umyłam zęby i ubrałam się(http://www.photoblog.pl/kochammode/96040491/takie-o-zwykle.html). Poleć znajomym Wyszłam z łazienki i miałam wyjść z pokoju, gdy Justin zapytał się:
- Gdzie idziesz myszko?
- Na spacer, muszę sobie wszystko przemyśleć. A ty rób sobie, co chcesz- powiedziałam i wyszłam. Justin wybiegł za mną i zapytał się:
- Dlaczego się tak zachowujesz? Co się stało? – powiedział i objął mnie całując w kark.
- Justin nic się nie stało. Po prostu chce pospacerować. – powiedziałam i pocałowałam go.
- Mogę iść z tobą skarbie? – zapytał
- Nie chce iść sama. – powiedziałam i uwolniłam się z jego objęć. Wyszłam z domu i zobaczyłam tłumy reporterów. Otoczyli mnie i zadawali różne pytania: „Co łączy cię z Justinem Bieberem?” „Czy jesteście parą?” „Czy Justin spędził u ciebie ostatnio noc?”. Odpowiedziałam: „Kurwa zostawcie mnie w spokoju! Mnie i Justina nic nie łączy! Jesteśmy tylko znajomymi! A teraz kurwa idźcie stąd!” Wykrzyczałam i poszłam w stronę plaży. Doszłam na nią, zdjęłam buty i stąpnęłam stopami na nagrzany piasek. Skierowałam się w stronę wody. Widok był taki piękny. Podeszłam do wody, która podmywała piasek pod moimi nogami. Czułam tą miłość do niego, ale nie wiedziałam czy to uczcie jest pewne. Zamknęłam oczy i wystawiłam głowę do słońca. Usłyszałam nagle czyjś głos za moimi plecami…
Tagi:
3
Rozdział 2 „Chyba się w tobie zakochałem, Amy”
Szybko się zerwałem i odebrałem telefon, mówiąc:
- Halo? – powiedziałem zaspany
- Hej śpiochu! Co ty, jeszcze śpisz?! – zapytała zadowolona Amy.
- Przecież jest jeszcze wcześnie. Idę dalej spać.
- Dobra, ale może najpierw otworzysz mi drzwi, bo czekam pod twoim domem - powiedziałam, a ja szybko zbiegłem na dół i otworzyłem jej drzwi. Tak, stała tam ona. Piękna, idealna z tym swoim uśmiechem. Zapatrzyłem się na nią przez chwilę, a potem zaprosiłem do środka. Poszliśmy na górę do mojej sypialni. Pościeliłem szybko łóżko i usiedliśmy na nim. Rozmawialiśmy:
- Praktycznie się nie znamy, Justin- powiedziała Amy
- I co z tego?
- No nic, ale chciałabym cię bliżej poznać. – powiedziała patrząc się w moje oczy, a ja w jej
- No to zaczynaj!
- Ale nie wiem o co ci chodzi? – przybliżyła się do mnie i miałem już dotknąć jej warg, gdy dodała – Może pójdziemy na spacer ? Tak to dobry pomysł! Czekam na dole! – powiedziała i wybiegła z pokoju. Kurde, było już tak blisko. No nic, założyłem ciuchy i zbiegłem na dół do kuchni. Czekała tam. Wziąłem jabłko i poszedłem w stronę drzwi wołając:
- Amy idziesz?! To był twój pomysł z tym spacerem!
- Już idę! Bez stresu!- powiedziała i za chwilę już była obok mnie. Wyszliśmy z domu i poszliśmy w stronę plaży. Po drodze cały czas się śmialiśmy i wygłupialiśmy. W jej towarzystwie czułem się naprawdę dobrze, tak jakbyśmy znali się od lat. Doszliśmy do plaży i usiedliśmy na piasku obok siebie. Rozmawiając o jej życiu. Byłem zszokowany jak taka dziewczyna jak ona może być tak silna. Z pozoru wygląda na taką delikatną i pełną niepewności. Tylko nie wiem, czy ta niepewność nie jest skierowana do mnie. Wydaje mi się, że zależy mi na tej dziewczynie. Siedzieliśmy tak w ciszy i położyłem swoją dłoń na jej. Ona nie zareagowała na to tylko patrzyła się cały czas w ten ocean. Powiedziałem wtedy:
- Piękny, co?
- No, ale widziałam ładniejsze. Najbardziej cieszy mnie widok… a zresztą nie ważne. – powiedziała posmutniała
- Co się stało? Czy powiedziałem coś źle?
- Nie wszystko dobrze. Tylko myślę o tym, że jestem tu tak praktycznie sama. Mam przyjaciółkę, ale ona jest na studiach i większość czasu spędza w książkach. Nie znam tu nikogo oprócz ciebie i jeszcze ci się narzucam. Na pewno miałeś dziś ciekawsze rzeczy do robienia niż spacer z nieznajomą.
- Co ty, gdyby nie ty to pewnie bym się z łóżka nie wywlekł. – powiedziałem i chciałem ją objąć, ale pohamowałem emocje, na razie tylko znajomość. Dodałem po chwili:
- Może masz ochotę pójść do klubu z moimi kumplami i ze mną dziś wieczorem?
- Nie wiem, to chyba nie dobry pomysł. Przecież nawet ich nie znam. – powiedziała
- To poznasz ich. Nie ma innej opcji idziesz ze mną i koniec. – powiedziałem i podniosłem się.
- Justin, co robisz? – zapytała zdziwiona
- Idziemy do domu. Musimy się przygotować. – powiedziałem i podałem jej rękę. Wróciliśmy razem do domu i poszliśmy się szykować.
Oczami Amy
Weszłam do domu i myślałam, że śnie. Justin Bieber zaprosił mnie na imprezę dziś wieczorem. Zaczęłam piszczeć i latać po domu jak wariatka. Dobra, ogar Amy! Weszłam do pokoju i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i umyłam swoje ciało waniliowym żalem, a włosy malinowym szamponem. Wyszłam z pod prysznica, wytarłam swoje ciało. Wysuszyłam włosy i uczesałam je w luźnego warkocza. Umalowałam się i ubrałamGdy wyszłam z łazienki zaczął zdzwonić mój iPhone. Na wyświetlaczu widniało „Justin”. Odebrać czy nie? Odebrałam:
- Słucham cię?
- Schodź czekam pod twoim domem.
- Ok. – rozłączyłam się szybko wzięłam torebkę i wyszłam z domu przed którym stało Ferrari Justina. Wsiadła do niego i odjechaliśmy. Po drodze nie zamieniłam z nim ani słowa. Wpatrywałam się tylko w miasto za szybą samochodu. Dojechaliśmy pod jakiś budynek i wysiedliśmy z samochodu. Justin pociągnął mnie szybko za rękę mówiąc: „Chodź zanim zobaczą nas paparazzi”. Weszliśmy do środka i uderzyła mnie ta atmosfera. Głośna muzyka, mrugające światła. Usłyszałam tylko jak Justin do mnie krzyknął „Tańczymy” i wyciągnął mnie na parkiet. Tańczyliśmy do mojej ulubionej . piosenki
Nasze ciała były bardzo blisko siebie. Justin to świetny tancerz. Po skończonej piosence usiedliśmy przy jakimś stoliku, gdzie siedzieli kumple Justina. Poznałam się z nimi jedne to był Jaden, a drugi Ryan. Zamówiliśmy sobie drinka i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Zaczęło się od jakiś bzdur. Zamawialiśmy drinki po drinkach…
Rano
Obudziłam się, ale nie otwierałam oczu. Poczułam czyjś oddech na moim ciele. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina. Justin! Wstałam z łóżka i zapytałam się:
- Co ja tu robię?
- No nie pamiętam właśnie!
- Justin, chyba nie robiliśmy tego? – zapytałam przerażona
- Chyba nie, a nawet, jeśli, to co? – zapytała zdziwiony Justin
- Nigdy nie chodzę z obcym chłopakiem do łóżka! – powiedziałam wnerwiona
- Dobra, nie ważne, nic nie pamiętamy więc jest okej. Masz tu ciuchy. Ubierz się, a ja czekam na dole z śniadaniem.- podał mi ten zestawi wyszedł z pokoju. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni, gdzie czekało śniadanie. Podeszłam do stołu, przy którym siedział Justin. Patrzył się w jeden punkt i nie widział jak weszłam do kuchni. Chrząknęłam i wtedy obudził się ze swojego snu. Powiedziałam:
- Nad czym tak myślisz?
- Co będę dziś robił – powiedziała podejrzanie
- A spoko to ja już idę nie będę ci przeszkadzać – powiedziałam i podążyłam w stronę drzwi
- Nie, poczekaj! Siadaj, możemy spędzić ten dzień razem.
- Okej. Widzę, że przygotowałeś pyszne śniadanko to może szkoda, żeby się zmarnowało- powiedziałam i usiadłam przy stole naprzeciw Justina. Popatrzyłam mu się w oczy, ale za chwilę uciekałam wzrokiem. Zaczęłam jeść śniadanie, było naprawdę pyszne. Justin chyba się postarał. Nic się nie odzywaliśmy do siebie. Była niezręczna cisza, którą przerwał Justin:
- Co będziemy dziś robić?
- No nie wiem, liczyłam na jakieś propozycje od ciebie.
- Mam tylko jeden. Spędźmy go u mnie w domu. Będzie spoko. Pokąpiemy się w basenie i w ogóle. Tylko najpierw muszę ci coś powiedzieć.
- Ja też musze ci coś powiedzieć. Tylko ty mów pierwszy.
- Nie no, ty mów.
- Nie, ty i nie kłóć się.
- No dobra. A więc tak. Chyba się w tobie zakochałem, Amy. Wiem, znamy się krótko, ale to twoje spojrzenie... Coś w nim jest. Musiałem to powiedzieć, bo nie wiem, co mam zrobić. Kocham cię. – Powiedział, a mnie zamurowało. Co mam mu powiedzieć? Zrobię, więc tak, powiem mu to, co czuję:
- Justin, jest pewien problem…
Szybko się zerwałem i odebrałem telefon, mówiąc:
- Halo? – powiedziałem zaspany
- Hej śpiochu! Co ty, jeszcze śpisz?! – zapytała zadowolona Amy.
- Przecież jest jeszcze wcześnie. Idę dalej spać.
- Dobra, ale może najpierw otworzysz mi drzwi, bo czekam pod twoim domem - powiedziałam, a ja szybko zbiegłem na dół i otworzyłem jej drzwi. Tak, stała tam ona. Piękna, idealna z tym swoim uśmiechem. Zapatrzyłem się na nią przez chwilę, a potem zaprosiłem do środka. Poszliśmy na górę do mojej sypialni. Pościeliłem szybko łóżko i usiedliśmy na nim. Rozmawialiśmy:
- Praktycznie się nie znamy, Justin- powiedziała Amy
- I co z tego?
- No nic, ale chciałabym cię bliżej poznać. – powiedziała patrząc się w moje oczy, a ja w jej
- No to zaczynaj!
- Ale nie wiem o co ci chodzi? – przybliżyła się do mnie i miałem już dotknąć jej warg, gdy dodała – Może pójdziemy na spacer ? Tak to dobry pomysł! Czekam na dole! – powiedziała i wybiegła z pokoju. Kurde, było już tak blisko. No nic, założyłem ciuchy i zbiegłem na dół do kuchni. Czekała tam. Wziąłem jabłko i poszedłem w stronę drzwi wołając:
- Amy idziesz?! To był twój pomysł z tym spacerem!
- Już idę! Bez stresu!- powiedziała i za chwilę już była obok mnie. Wyszliśmy z domu i poszliśmy w stronę plaży. Po drodze cały czas się śmialiśmy i wygłupialiśmy. W jej towarzystwie czułem się naprawdę dobrze, tak jakbyśmy znali się od lat. Doszliśmy do plaży i usiedliśmy na piasku obok siebie. Rozmawiając o jej życiu. Byłem zszokowany jak taka dziewczyna jak ona może być tak silna. Z pozoru wygląda na taką delikatną i pełną niepewności. Tylko nie wiem, czy ta niepewność nie jest skierowana do mnie. Wydaje mi się, że zależy mi na tej dziewczynie. Siedzieliśmy tak w ciszy i położyłem swoją dłoń na jej. Ona nie zareagowała na to tylko patrzyła się cały czas w ten ocean. Powiedziałem wtedy:
- Piękny, co?
- No, ale widziałam ładniejsze. Najbardziej cieszy mnie widok… a zresztą nie ważne. – powiedziała posmutniała
- Co się stało? Czy powiedziałem coś źle?
- Nie wszystko dobrze. Tylko myślę o tym, że jestem tu tak praktycznie sama. Mam przyjaciółkę, ale ona jest na studiach i większość czasu spędza w książkach. Nie znam tu nikogo oprócz ciebie i jeszcze ci się narzucam. Na pewno miałeś dziś ciekawsze rzeczy do robienia niż spacer z nieznajomą.
- Co ty, gdyby nie ty to pewnie bym się z łóżka nie wywlekł. – powiedziałem i chciałem ją objąć, ale pohamowałem emocje, na razie tylko znajomość. Dodałem po chwili:
- Może masz ochotę pójść do klubu z moimi kumplami i ze mną dziś wieczorem?
- Nie wiem, to chyba nie dobry pomysł. Przecież nawet ich nie znam. – powiedziała
- To poznasz ich. Nie ma innej opcji idziesz ze mną i koniec. – powiedziałem i podniosłem się.
- Justin, co robisz? – zapytała zdziwiona
- Idziemy do domu. Musimy się przygotować. – powiedziałem i podałem jej rękę. Wróciliśmy razem do domu i poszliśmy się szykować.
Oczami Amy
Weszłam do domu i myślałam, że śnie. Justin Bieber zaprosił mnie na imprezę dziś wieczorem. Zaczęłam piszczeć i latać po domu jak wariatka. Dobra, ogar Amy! Weszłam do pokoju i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i umyłam swoje ciało waniliowym żalem, a włosy malinowym szamponem. Wyszłam z pod prysznica, wytarłam swoje ciało. Wysuszyłam włosy i uczesałam je w luźnego warkocza. Umalowałam się i ubrałamGdy wyszłam z łazienki zaczął zdzwonić mój iPhone. Na wyświetlaczu widniało „Justin”. Odebrać czy nie? Odebrałam:
- Słucham cię?
- Schodź czekam pod twoim domem.
- Ok. – rozłączyłam się szybko wzięłam torebkę i wyszłam z domu przed którym stało Ferrari Justina. Wsiadła do niego i odjechaliśmy. Po drodze nie zamieniłam z nim ani słowa. Wpatrywałam się tylko w miasto za szybą samochodu. Dojechaliśmy pod jakiś budynek i wysiedliśmy z samochodu. Justin pociągnął mnie szybko za rękę mówiąc: „Chodź zanim zobaczą nas paparazzi”. Weszliśmy do środka i uderzyła mnie ta atmosfera. Głośna muzyka, mrugające światła. Usłyszałam tylko jak Justin do mnie krzyknął „Tańczymy” i wyciągnął mnie na parkiet. Tańczyliśmy do mojej ulubionej . piosenki
Nasze ciała były bardzo blisko siebie. Justin to świetny tancerz. Po skończonej piosence usiedliśmy przy jakimś stoliku, gdzie siedzieli kumple Justina. Poznałam się z nimi jedne to był Jaden, a drugi Ryan. Zamówiliśmy sobie drinka i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Zaczęło się od jakiś bzdur. Zamawialiśmy drinki po drinkach…
Rano
Obudziłam się, ale nie otwierałam oczu. Poczułam czyjś oddech na moim ciele. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina. Justin! Wstałam z łóżka i zapytałam się:
- Co ja tu robię?
- No nie pamiętam właśnie!
- Justin, chyba nie robiliśmy tego? – zapytałam przerażona
- Chyba nie, a nawet, jeśli, to co? – zapytała zdziwiony Justin
- Nigdy nie chodzę z obcym chłopakiem do łóżka! – powiedziałam wnerwiona
- Dobra, nie ważne, nic nie pamiętamy więc jest okej. Masz tu ciuchy. Ubierz się, a ja czekam na dole z śniadaniem.- podał mi ten zestawi wyszedł z pokoju. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni, gdzie czekało śniadanie. Podeszłam do stołu, przy którym siedział Justin. Patrzył się w jeden punkt i nie widział jak weszłam do kuchni. Chrząknęłam i wtedy obudził się ze swojego snu. Powiedziałam:
- Nad czym tak myślisz?
- Co będę dziś robił – powiedziała podejrzanie
- A spoko to ja już idę nie będę ci przeszkadzać – powiedziałam i podążyłam w stronę drzwi
- Nie, poczekaj! Siadaj, możemy spędzić ten dzień razem.
- Okej. Widzę, że przygotowałeś pyszne śniadanko to może szkoda, żeby się zmarnowało- powiedziałam i usiadłam przy stole naprzeciw Justina. Popatrzyłam mu się w oczy, ale za chwilę uciekałam wzrokiem. Zaczęłam jeść śniadanie, było naprawdę pyszne. Justin chyba się postarał. Nic się nie odzywaliśmy do siebie. Była niezręczna cisza, którą przerwał Justin:
- Co będziemy dziś robić?
- No nie wiem, liczyłam na jakieś propozycje od ciebie.
- Mam tylko jeden. Spędźmy go u mnie w domu. Będzie spoko. Pokąpiemy się w basenie i w ogóle. Tylko najpierw muszę ci coś powiedzieć.
- Ja też musze ci coś powiedzieć. Tylko ty mów pierwszy.
- Nie no, ty mów.
- Nie, ty i nie kłóć się.
- No dobra. A więc tak. Chyba się w tobie zakochałem, Amy. Wiem, znamy się krótko, ale to twoje spojrzenie... Coś w nim jest. Musiałem to powiedzieć, bo nie wiem, co mam zrobić. Kocham cię. – Powiedział, a mnie zamurowało. Co mam mu powiedzieć? Zrobię, więc tak, powiem mu to, co czuję:
- Justin, jest pewien problem…
Tagi:
2
Rozdział 1 „Chciałem ją pocałować”
Idę płytą lotniskową i ciągnąc za sobą wózek z walizkami, myślę o moim życiu. Mam spieprzone życie. Rodzice myślą tylko o swojej pracy i kasie. Moja mama jest projektantką mody, a tata jest menadżerem jakiejś gwiazdki. Nie zajmowali się mną nigdy, dlatego się od nich wyprowadziłam. Nawet nie zaprzeczyli, powiedzieli tylko, że będą mi co miesiąc przysyłać pieniądze. Myślą, że są świetnymi rodzicami, ale się mylą. Nie chcę już o nich myśleć. A wracając do mnie. Mam wprowadzić się do jakiegoś domu na przedmieściach. W tym mieście pragnę poznać osobę, z którą spędzę resztę życia.
Nagle wpadł na mnie jakiś chłopak. Moje walizki się rozsypały, a ja upadłam na ziemię, krzycząc:
- Kurwa! Uważaj jak idziesz! – powiedziałam i zobaczyłam przed sobą chłopaka ubranego w czarne rurki i przydużą bluzę. Na głowie miał kaptur, a na nosie okulary przeciwsłoneczne. Podał mi rękę i podniósł, mówiąc:
- Przepraszam cię ślicznotko, pomogę ci to pozbierać – powiedział i zaczął zbierać moje walizki. Ja pomogłam mu.
- Tak w ogóle to nic się nie stało. – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Stało się, ja jestem strasznie zakręcony. Przepraszam.
- Nie masz za co, naprawdę. Już wszystko ok. Ale na przeprosiny chętnie poszłabym na kawę. – powiedziałam uśmiechając się słodko.
- A wiesz co, to bardzo dobry pomysł. Sam nawet mam ochotę na jakieś ciastko i kawę. Weźmiemy twoje walizki i pojedziemy do fajnej kawiarni- powiedział nieznajomy
- No tak, ale ja nawet nie wiem jak się nazywasz,a ja jestem Amy.
- A no tak. Ja jestem Justin.- mówiąc to, zdjął okulary. Spojrzeliśmy sobie w oczy i przybliżyliśmy się do siebie. Dzieliły nas milimetry, wtedy szybko się odsunęłam i powiedziałam:
- Chyba musimy już iść.- powiedziałam do Justina, a on wziął moje torby prowadząc mnie do swojego auta. Doszliśmy do niego, a tam stało czerwone Ferrari. Justin zaczął pakować moje torby do samochodu, a ja stałam i nie wiedziałam co mam robić. Jus spakował torby i powiedział:
- Wsiadaj do auta, Amy – wsiadł do samochodu, a ja zrobiłam to samo i odjechaliśmy. Podjechaliśmy pod ogromną kawiarnię i weszliśmy do niej. Kelner dał nam stolik na samym końcu, bo Justin nie chciał, by go ktoś zauważył. Usiedliśmy przy stoliku, zamówiliśmy sobie latte i zaczęliśmy rozmowę:
- W ogóle nie wiem dlaczego mnie tu zaprosiłeś. Nawet mnie nie znasz. Jesteś sławny i na pewno masz co robić. – powiedziałam ze zdziwieniem upijając łyk kawy.
- No właśnie, ja też nie wiem. To chyba przez te twoje oczy, są takie hipnotyzujące. – powiedział i ponownie popatrzył mi w oczy.
- Opowiedz mi coś o swoim życiu. Jestem bardzo ciekawa jak to naprawdę wygląda. – powiedziałam zaciekawiona
- No to tak, nie wiem od czego zacząć. Moje życie bardzo się zmieniło odkąd zostałem sławny, ale mam już go dosyć. Chciałbym żyć jak normalny chłopak. Chciałbym się zakochać od pierwszego wejrzenia i… Nikt nie daje mi żyć. Paparazzi nie dają mi spokoju, ciągle za mną łażą. Jedyny ratunek mam w moich przyjaciołach - Jadenie i Ryanie. Oni są moim wsparciem. Mieszkam w LA od niedawana, a moja mama mieszka w Atlancie. Resztę rodziny mam w Kanadzie. Życie mam spieprzone tak ogólnie.– powiedział przygnębiony Justin - A ty ? Opowiedz mi coś o swoim życiu. – dodał.
- Ooo, długo by opowiadać. – powiedziałam uśmiechając się
- Mamy dużo czasu. Opowiedz mi coś o sobie, proszę. Jestem bardzo ciekaw co taka piękna dziewczyna robi tu sama.
- Przyleciałam właśnie, bo będę tu mieszkać od dziś. – opowiedziałam mu całą historię. Bardzo dobrze mi się z nim gadało.
- A mogę cię o coś poprosić? – zapytał Justin
- No mów, co tam ?
- Dasz mi swój numer telefonu? Chciałbym się kiedyś jeszcze z tobą zobaczyć. – powiedział czarująco Jus.
- Daj mi swój telefon to ci wpiszę – jak powiedziałam tak zrobił. Oddałam mu telefon i powiedziałam:
- Ja już musze iść, robi się ciemno. Otwórz mi swoje auto to wezmę walizki i zamówię sobie taksówkę. – powiedziałam
- Chyba sobie żartujesz! Odwiozę cię- powiedział. Położył pieniądze na stoliku i mieliśmy wyjść z baru, gdy zauważyliśmy tłum fotoreporterów. Spojrzałam się na Justina, a on pociągnął mnie za rękę i pytając o zgodę właściciela, wyszliśmy tylnym wyjściem. Staliśmy tam chwile nic się nie odzywając. W końcu zapytałam:
- Justin, co teraz?
- Nie wiem, nie mam bladego pojęcia. Oni nie mogą zobaczyć nas razem.
- Ja mogę jechać taksówką. Tylko co z moim rzeczami?
- Ja mam pomysł. Zadzwoń po taxi i jedź do domu. Podaj mi tylko swój adres, to podwiozę ci walizki.
- Ok. To już dzwonię, a to mój adres. – podałam mu karteczkę z adresem.
- Dobra, to widzimy się pod twoim domem. Na razie. – powiedział i odszedł. Ja czekałam chwilę na taxi. Przyjechała, wsiadłam do niej i pojechałam do swojego domu. Samochód zatrzymał się pod wielką chatą, z resztą nie jedną było ich pełno w tej okolicy. Wysiadłam z auta i podążyłam do „domu”, jeśli tak to można nazwać, bo chata miała chyba z 200 m2. To dużo jak na samotną osiemnastolatkę. Weszłam do środka. To, co zobaczyłam było... „Wow”. Nie wierzę. Mój tata kupił mi taki dom?
Obeszłam cały dom. Mój pokój jest wspaniały. Zawsze o takim marzyłam. Obok niego jest garderoba i ogromniasta łazienka. Zeszłam na dół i w tym momencie zadzwonił dzwonek. Szybko poszłam otworzyć drzwi, w których stał Justin z moim walizkami. Szybko wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Powiedziałam:
- Dzięki za przywiezienie rzeczy.
- Spoko. Dobrze, że nikt nas razem nie zobaczył, inaczej nie daliby ci żyć. – powiedział przejęty Justin
- Nie no, jest okej. Ale wiesz, teraz lepiej jakbyś już sobie pojechał.
- No chyba raczej poszedł. Mieszkam obok.
- No to świetnie, ale mówię serio. – powiedziałam i otworzyłam mu drzwi. Może zachowałam się jak idiotka, ale nie mogłam inaczej postąpić. Mogłabym popełnić wiele błędów gdyby został. Wychodząc to, Justin podszedł do mnie i popatrzył mi się w oczy, a ja w jego. Znowu! "Nie, nie rób tego!" - krzyczałam w myślach. Powiedziałam szybko „Cześć” i zamknęłam za nim drzwi. Nie wiem co się z mną dzieje. Coś się zmienia. Przecież ja nawet go nie znam i do cholery... ludzie, to Justin Bieber! To nie jest normalne, że był w moim domu. Myślałam i cały czas nie mogłam uwierzyć, że go poznałam. To niemożliwe.
Oczami Justina
Wychodząc od niej z domu podszedłem do niej i popatrzyłem się w jej oczy. Nie wiem co w nich jest, ale jak w nie patrzę, to od razu myślę, że się zakochałem. Bieber, ogar! Chciałem ją pocałować, ale ona szybko powiedziała „Cześć” i zamknęła drzwi. Odszedłem z pod jej domu i myślałem nad tym, co właśnie chciałem zrobić. Poznałem ją parę godzin temu i już chciałem ją całować. Ze mną jest coś nie tak. Jak to możliwe?! Doszedłem do domu. Wszedłem do niego i poszedłem od razu do mojej sypialni. Położyłem się na łóżku i myślałem, co mam zrobić. W końcu wysłałem jej sms-a:
„Hej. Spotkamy się jutro? Miłych Snów, Justin” odpisała:
„Jasne. Kolorowych Snów, Amy” po tym sms-ie nie mogłem usnąć. Może ona też coś do mnie… Nie no, co ty Justin?! Znamy się zaledwie dzień, to nie możliwe. Jestem idiotą, jak mogłem się… nie, to niemożliwe. Na pewno tak mi się tylko wydaje. Może zostaniemy kiedyś przyjaciółmi, ale na nic więcej nie mam co liczyć. Na pewno się jej nie podobam. Tak, przyjaciele to dobry pomysł, ale najpierw muszę się z nią dobrze zapoznać. Nie chcę być nachalny, bo mogę coś jeszcze zepsuć. Nawet nie wiem kiedy usnąłem…
Rano obudziły mnie wibracje mojego telefonu pod moją głową. Szybko się zerwałem i odebrałem telefon, mówiąc:
- Halo? – powiedziałem zaspany…
Idę płytą lotniskową i ciągnąc za sobą wózek z walizkami, myślę o moim życiu. Mam spieprzone życie. Rodzice myślą tylko o swojej pracy i kasie. Moja mama jest projektantką mody, a tata jest menadżerem jakiejś gwiazdki. Nie zajmowali się mną nigdy, dlatego się od nich wyprowadziłam. Nawet nie zaprzeczyli, powiedzieli tylko, że będą mi co miesiąc przysyłać pieniądze. Myślą, że są świetnymi rodzicami, ale się mylą. Nie chcę już o nich myśleć. A wracając do mnie. Mam wprowadzić się do jakiegoś domu na przedmieściach. W tym mieście pragnę poznać osobę, z którą spędzę resztę życia.
Nagle wpadł na mnie jakiś chłopak. Moje walizki się rozsypały, a ja upadłam na ziemię, krzycząc:
- Kurwa! Uważaj jak idziesz! – powiedziałam i zobaczyłam przed sobą chłopaka ubranego w czarne rurki i przydużą bluzę. Na głowie miał kaptur, a na nosie okulary przeciwsłoneczne. Podał mi rękę i podniósł, mówiąc:
- Przepraszam cię ślicznotko, pomogę ci to pozbierać – powiedział i zaczął zbierać moje walizki. Ja pomogłam mu.
- Tak w ogóle to nic się nie stało. – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Stało się, ja jestem strasznie zakręcony. Przepraszam.
- Nie masz za co, naprawdę. Już wszystko ok. Ale na przeprosiny chętnie poszłabym na kawę. – powiedziałam uśmiechając się słodko.
- A wiesz co, to bardzo dobry pomysł. Sam nawet mam ochotę na jakieś ciastko i kawę. Weźmiemy twoje walizki i pojedziemy do fajnej kawiarni- powiedział nieznajomy
- No tak, ale ja nawet nie wiem jak się nazywasz,a ja jestem Amy.
- A no tak. Ja jestem Justin.- mówiąc to, zdjął okulary. Spojrzeliśmy sobie w oczy i przybliżyliśmy się do siebie. Dzieliły nas milimetry, wtedy szybko się odsunęłam i powiedziałam:
- Chyba musimy już iść.- powiedziałam do Justina, a on wziął moje torby prowadząc mnie do swojego auta. Doszliśmy do niego, a tam stało czerwone Ferrari. Justin zaczął pakować moje torby do samochodu, a ja stałam i nie wiedziałam co mam robić. Jus spakował torby i powiedział:
- Wsiadaj do auta, Amy – wsiadł do samochodu, a ja zrobiłam to samo i odjechaliśmy. Podjechaliśmy pod ogromną kawiarnię i weszliśmy do niej. Kelner dał nam stolik na samym końcu, bo Justin nie chciał, by go ktoś zauważył. Usiedliśmy przy stoliku, zamówiliśmy sobie latte i zaczęliśmy rozmowę:
- W ogóle nie wiem dlaczego mnie tu zaprosiłeś. Nawet mnie nie znasz. Jesteś sławny i na pewno masz co robić. – powiedziałam ze zdziwieniem upijając łyk kawy.
- No właśnie, ja też nie wiem. To chyba przez te twoje oczy, są takie hipnotyzujące. – powiedział i ponownie popatrzył mi w oczy.
- Opowiedz mi coś o swoim życiu. Jestem bardzo ciekawa jak to naprawdę wygląda. – powiedziałam zaciekawiona
- No to tak, nie wiem od czego zacząć. Moje życie bardzo się zmieniło odkąd zostałem sławny, ale mam już go dosyć. Chciałbym żyć jak normalny chłopak. Chciałbym się zakochać od pierwszego wejrzenia i… Nikt nie daje mi żyć. Paparazzi nie dają mi spokoju, ciągle za mną łażą. Jedyny ratunek mam w moich przyjaciołach - Jadenie i Ryanie. Oni są moim wsparciem. Mieszkam w LA od niedawana, a moja mama mieszka w Atlancie. Resztę rodziny mam w Kanadzie. Życie mam spieprzone tak ogólnie.– powiedział przygnębiony Justin - A ty ? Opowiedz mi coś o swoim życiu. – dodał.
- Ooo, długo by opowiadać. – powiedziałam uśmiechając się
- Mamy dużo czasu. Opowiedz mi coś o sobie, proszę. Jestem bardzo ciekaw co taka piękna dziewczyna robi tu sama.
- Przyleciałam właśnie, bo będę tu mieszkać od dziś. – opowiedziałam mu całą historię. Bardzo dobrze mi się z nim gadało.
- A mogę cię o coś poprosić? – zapytał Justin
- No mów, co tam ?
- Dasz mi swój numer telefonu? Chciałbym się kiedyś jeszcze z tobą zobaczyć. – powiedział czarująco Jus.
- Daj mi swój telefon to ci wpiszę – jak powiedziałam tak zrobił. Oddałam mu telefon i powiedziałam:
- Ja już musze iść, robi się ciemno. Otwórz mi swoje auto to wezmę walizki i zamówię sobie taksówkę. – powiedziałam
- Chyba sobie żartujesz! Odwiozę cię- powiedział. Położył pieniądze na stoliku i mieliśmy wyjść z baru, gdy zauważyliśmy tłum fotoreporterów. Spojrzałam się na Justina, a on pociągnął mnie za rękę i pytając o zgodę właściciela, wyszliśmy tylnym wyjściem. Staliśmy tam chwile nic się nie odzywając. W końcu zapytałam:
- Justin, co teraz?
- Nie wiem, nie mam bladego pojęcia. Oni nie mogą zobaczyć nas razem.
- Ja mogę jechać taksówką. Tylko co z moim rzeczami?
- Ja mam pomysł. Zadzwoń po taxi i jedź do domu. Podaj mi tylko swój adres, to podwiozę ci walizki.
- Ok. To już dzwonię, a to mój adres. – podałam mu karteczkę z adresem.
- Dobra, to widzimy się pod twoim domem. Na razie. – powiedział i odszedł. Ja czekałam chwilę na taxi. Przyjechała, wsiadłam do niej i pojechałam do swojego domu. Samochód zatrzymał się pod wielką chatą, z resztą nie jedną było ich pełno w tej okolicy. Wysiadłam z auta i podążyłam do „domu”, jeśli tak to można nazwać, bo chata miała chyba z 200 m2. To dużo jak na samotną osiemnastolatkę. Weszłam do środka. To, co zobaczyłam było... „Wow”. Nie wierzę. Mój tata kupił mi taki dom?
Obeszłam cały dom. Mój pokój jest wspaniały. Zawsze o takim marzyłam. Obok niego jest garderoba i ogromniasta łazienka. Zeszłam na dół i w tym momencie zadzwonił dzwonek. Szybko poszłam otworzyć drzwi, w których stał Justin z moim walizkami. Szybko wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Powiedziałam:
- Dzięki za przywiezienie rzeczy.
- Spoko. Dobrze, że nikt nas razem nie zobaczył, inaczej nie daliby ci żyć. – powiedział przejęty Justin
- Nie no, jest okej. Ale wiesz, teraz lepiej jakbyś już sobie pojechał.
- No chyba raczej poszedł. Mieszkam obok.
- No to świetnie, ale mówię serio. – powiedziałam i otworzyłam mu drzwi. Może zachowałam się jak idiotka, ale nie mogłam inaczej postąpić. Mogłabym popełnić wiele błędów gdyby został. Wychodząc to, Justin podszedł do mnie i popatrzył mi się w oczy, a ja w jego. Znowu! "Nie, nie rób tego!" - krzyczałam w myślach. Powiedziałam szybko „Cześć” i zamknęłam za nim drzwi. Nie wiem co się z mną dzieje. Coś się zmienia. Przecież ja nawet go nie znam i do cholery... ludzie, to Justin Bieber! To nie jest normalne, że był w moim domu. Myślałam i cały czas nie mogłam uwierzyć, że go poznałam. To niemożliwe.
Oczami Justina
Wychodząc od niej z domu podszedłem do niej i popatrzyłem się w jej oczy. Nie wiem co w nich jest, ale jak w nie patrzę, to od razu myślę, że się zakochałem. Bieber, ogar! Chciałem ją pocałować, ale ona szybko powiedziała „Cześć” i zamknęła drzwi. Odszedłem z pod jej domu i myślałem nad tym, co właśnie chciałem zrobić. Poznałem ją parę godzin temu i już chciałem ją całować. Ze mną jest coś nie tak. Jak to możliwe?! Doszedłem do domu. Wszedłem do niego i poszedłem od razu do mojej sypialni. Położyłem się na łóżku i myślałem, co mam zrobić. W końcu wysłałem jej sms-a:
„Hej. Spotkamy się jutro? Miłych Snów, Justin” odpisała:
„Jasne. Kolorowych Snów, Amy” po tym sms-ie nie mogłem usnąć. Może ona też coś do mnie… Nie no, co ty Justin?! Znamy się zaledwie dzień, to nie możliwe. Jestem idiotą, jak mogłem się… nie, to niemożliwe. Na pewno tak mi się tylko wydaje. Może zostaniemy kiedyś przyjaciółmi, ale na nic więcej nie mam co liczyć. Na pewno się jej nie podobam. Tak, przyjaciele to dobry pomysł, ale najpierw muszę się z nią dobrze zapoznać. Nie chcę być nachalny, bo mogę coś jeszcze zepsuć. Nawet nie wiem kiedy usnąłem…
Rano obudziły mnie wibracje mojego telefonu pod moją głową. Szybko się zerwałem i odebrałem telefon, mówiąc:
- Halo? – powiedziałem zaspany…
Tagi:
1
Bohaterowie:
Amy Lee (18 lat) - bogata dziewczyna, po skończeniu 18 lat wyprowadza się z domu w Nowym Jorku do Los Angeles. Jest jedynaczką, ale ma wielu przyjaciół. W LA ma tylko jedną przyjaciółkę, z którą spędziła dzieciństwo. Nie ma chłopaka. Ma nadzieję na miłość w Mieście Aniołów. Skończyła z nauką i robi to, co kocha, czyli fotografuje.
Justin Bieber (18 lat) - sławny piosenkarz i od niedawna aktor. Aktualnie singiel, ale poszukuje odpowiedniej dziewczyny. Wyprowadził się z domu w Atlancie, a została tam jego mama. Ma dom w Los Angeles. Ma wielu przyjaciół, ale najlepszymi są Jaden Smith i Ryan Butler.
Natalie Jonas( 21 lat) – Studiuje psychologię na UCLA (University City Los Angeles). Z Amy znają się od dzieciństwa. Dobrze się uczy, ale umie imprezować. Zna kilka sław. Nie ma chłopaka i lubi życie singla. Lubi flirtować i bawić się facetami.
Jaden Smith (14 lat) – jest aktorem i zaczyna rapować. Jego rodzicami są Will Smith i Jada Pinkett – Smith. Ma masę forsy i pomimo młodego wieku lubi imprezować.
Ryan Butler (18 lat) – najlepszy przyjaciel Justina jeszcze z Kanady. Przeprowadził się do LA i mieszka obok JB. Nie ma dziewczyny, ale nie szuka jej, bo wie, że dziewczyny są z nim tylko po to, by poznać Justina.
___________________________________________________
Zdjęcia w kolejności jak postacie
Amy Lee (18 lat) - bogata dziewczyna, po skończeniu 18 lat wyprowadza się z domu w Nowym Jorku do Los Angeles. Jest jedynaczką, ale ma wielu przyjaciół. W LA ma tylko jedną przyjaciółkę, z którą spędziła dzieciństwo. Nie ma chłopaka. Ma nadzieję na miłość w Mieście Aniołów. Skończyła z nauką i robi to, co kocha, czyli fotografuje.
Justin Bieber (18 lat) - sławny piosenkarz i od niedawna aktor. Aktualnie singiel, ale poszukuje odpowiedniej dziewczyny. Wyprowadził się z domu w Atlancie, a została tam jego mama. Ma dom w Los Angeles. Ma wielu przyjaciół, ale najlepszymi są Jaden Smith i Ryan Butler.
Natalie Jonas( 21 lat) – Studiuje psychologię na UCLA (University City Los Angeles). Z Amy znają się od dzieciństwa. Dobrze się uczy, ale umie imprezować. Zna kilka sław. Nie ma chłopaka i lubi życie singla. Lubi flirtować i bawić się facetami.
Jaden Smith (14 lat) – jest aktorem i zaczyna rapować. Jego rodzicami są Will Smith i Jada Pinkett – Smith. Ma masę forsy i pomimo młodego wieku lubi imprezować.
Ryan Butler (18 lat) – najlepszy przyjaciel Justina jeszcze z Kanady. Przeprowadził się do LA i mieszka obok JB. Nie ma dziewczyny, ale nie szuka jej, bo wie, że dziewczyny są z nim tylko po to, by poznać Justina.
___________________________________________________
Zdjęcia w kolejności jak postacie
Tagi:
Bohat.
Hej, to tak będziemy tu pisać bloga o Justinie Bieberze. Zaraz pojawaja się bohaterowie.
Tagi:
Inf. 1


